Pocieszyciel...

Bycie matką bywa trudne. I jeśli jesteś w jednym z tych momentów załamywania rąk, ocierania potu, chowania głowy (przydałby się piasek pod ręką), przewracania oczu, czy wyrazu niedowierzania, że Twoje dziecię znowu przekroczyło granice matczynej wyobraźni...to weź głęboki oddech i poczytaj dalej.

Bycie matką to doświadczenie jedyne w swoim rodzaju. Ojcowie mają nie gorzej, nie lepiej - mają inaczej.

Nie możesz narzekać na nudę czy brak wrażeń, bo bycie matką, taką z przekonania, to najwspanialsza przygoda, jaka mogła Ci się przytrafić.

Jeśli zdarza Ci się z sentymentem, czy może nawet nutką zazdrości spojrzeć na koleżanki bezdzietne, to uwierz mi, marnujesz czas i energię. Ty masz wszystko to co one, a nawet więcej!

Koleżanka Zosia poszła pięknie wystrojona na całonocną imprezę, a mnie ani w głowie wzdychać nad jej szczęściem. Niech się bawi! Ja mam lepszą imprezę! Zaczynam sporo wcześniej od niej. Biorę prysznic o siódmej. Wpierw zakasuję rękawy, bo wydaje się, że to wystarczy do wykąpania dwójki dzieci. Jednak one wiedzą, że miłość oznacza czas spędzony razem i wspólną zabawę. Zatem nieśmiało zachęcają jednym chlapnięciem, sporą dozą piany, kilkoma rzutami samochodzików prosto "z myjni" i wspólna kąpiel gotowa. 
Potem zaczyna się typowo babskie przeszukiwanie szafy w poszukiwaniu odpowiedniej kreacji na noc. To nie, bo za kolorowe, tamto nie, bo brat ma podobne. Rozmiar 4? Nie ma mowy! Syn jest dużym chłopcem i w tym chodzić nie będzie!
W końcu, kiedy kreacje imprezowe są gotowe, make up z umorusanych pastą do zębów usteczek nałożony, kilka targnięć kosmków włosów, żeby mama lepiej się prezentowała i jazda! Zaczynamy od obowiązkowych żarcików, opowiastek co mnie danego dnia spotkało, wszyscy się świetnie bawią. Skakaniu, pląsaniu, śpiewaniu nie widać końca. Ale imprezy nie można zacząć na głodnego! Drużyna przypomina sobie o pustym żołądku, jakieś przysmaki by się przydały! Kiedy wszyscy już najedzeni i gotowi, wydawać by się mogło, że atmosfera podupada, niektórzy ziewają, inni kładą głowy na ramieniu...Nic bardziej złudnego. To dopiero początek imprezy. 
Potem budzisz się ze zwichrzonymi włosami, nie bardzo wiesz w czyim łóżku, kto śpi obok Ciebie i dlaczego Cię boli głowa...W kościach łupie, to chyba od tych wygibasów w poszukiwaniu wolnej przestrzeni, pamięć zawodzi, kogo krzyki słyszałaś nad ranem i dlaczego Twoja nocna kreacja jest taka jakaś...poplamiona...

A potem dzwoni koleżanka Zosia na lekkim kacu i nie możesz się oprzeć wrażeniu, że co jak co, ale matki są mistrzyniami clubbingu...

Po udanej imprezie warto się zrelaksować. Siadasz na kanapie i bez chwili czekania dostajesz wspaniały masaż. Masaż stóp, pleców, a nawet głowy i twarzy! Małe stópki skutecznie masują plecy w nocy, ale dzienny masaż jest jeszcze lepszy! Potem czas na wizytę w siłowni, na czczo ma się rozumieć. Podnosisz do góry, w dół, biegasz, skaczesz, schylasz się i robisz przysiady. Niektóre matki nawet opanowały pozycje jogi: stanie na głowie.

Po lekkiej rozgrzewce, bo to dopiero siódma rano, czas coś przegryźć. Niech koleżanki na diecie teraz się schowają. Matki, mają najrestrykcyjniejszą dietę na świecie. Zimna kawa i resztki ze śniadania. A jeśli masz dzieci szkolne, to śniadanie dopiero po odwiezieniu do szkoły. 
Poranki tzw. "drop-off time" to prawdziwe "Spartan Race", jeśli wiesz o czym mówię...Bieg nie tyle z przeszkodami i na przełaj...kałuże, Lego, krzyczenie na czas...Niestety to wyścig drużynowy i jeśli się ekipa spóźni, to wina spada na kapitana...

Ale hola hola! Matki potrafią się też prawdziwie relaksować! Nie żartuję! Po dopiciu zimnej kawy i dogryzieniu tosta, wcale nie wzdychają przez telefon do koleżanki na urlopie w spa. Biorą sprawy w swoje ręce! Nakładają maseczkę szczęśliwej pani domu, opasują się ściereczką i przygotowują dom tak, żeby móc w końcu w nim porządnie odpocząć. Takie domowe spa! Gwarantuję Wam! Wpierw kojąca uszy muzyka pralki i zmywarki. Szeleszczenie kosza na śmieci i relaksujące dźwięki odkurzacza. Mindfulness przy szumie wody i uspokajająca joga przy myciu podłogi.
Wyjmujesz pranie i ten zapach świeżości rozbudza Twoje zmysły. Zapomnij o olejkach do masażu! A na koniec to, na co czekałaś cały dzień. Domowa sauna...Otwierasz zmywarkę i gorąca para otacza Cię z każdej strony. Stoisz tak w niedowierzaniu, że Twoje bezdzietne koleżanki wydają fortunę na swoje zabiegi. 
Ty, będąc matką, masz wszystko w cenie macierzyństwa, od nocnych imprez, po masaże i spa. A potem z radością witasz swoje pociechy i tulisz je jak najmocniej, bo wszystkie te zabiegi nie zastąpią zapachu ich włosów i słodkiego cmoka - śliniaka w policzek.

Czasem zatem warto zrezygnować z domowego spa i po prostu pobyć razem, coś, czego idealnie prezentujące się koleżanki mogą nam pozazdrościć...

No comments:

Post a Comment