Życie bez pasji wszędzie jest nudne...

Jeśli bym oceniała ludzi po wpisach i zdjęciach na fejsie, to oprócz oczywistej niesprawiedliwości i...zmarnowania czasu, mogłabym też dojść do ciekawych wniosków. 

Dziś nieco żartobliwie, bo zdrowy dystans do życia pomaga w codzienności.

Istnieje jeszcze spora grupa młodych ludzi nie mających konta na Facebooku! Łatwiej przychodzi taka decyzja mężczyznom, tak mi się wydaje, bo mają albo mniejsze potrzeby kontaktów społecznych albo realizują je na innej płaszczyźnie.
Istnieją osoby nie mające fejsa, mimo że mieszkają z dala od kraju. Wydawać by się mogło, że utrzymanie kontaktu ze znajomymi z Polski nie może się już obejść bez mediów społecznościowych, ale jest spora grupa ludzi chroniących swoją prywatność lub po prostu nie mających czasu na takie "głupoty". Z pewnością wiele osób boi się konsekwencji korzystania z tak masowego medium i woli unikać czegoś, nad czym ma ograniczoną kontrolę. Portale społecznościowe są również niechlubnym miejscem dla hejtu, dowartościowywania się, plotkowania i...realizacji swojego uzależnienia od Internetu.

Jednak zdecydowana większość emigrantów docenia walory fejsa i przełyka gorycz ryzyka związanego ze stworzeniem swojego "wirtualnego wizerunku".
Jesteśmy ofiarami współczesności. Globalizacja zmusza nas do wybierania mniejszego zła, żeby przetrwać społecznie i zawodowo. Możesz nienawidzić Facebooka, Twittera, Instagramu itd. ale jeśli masz swój biznes - jesteś zmuszony z tego korzystać. Uważasz plastikowe torebki za złe i szkodliwe dla środowiska, ale będąc elementem systemu nie możesz się od nich uwolnić...
Można mnożyć przykłady naszego zniewolenia, a im bardziej wydaje nam się, że robimy "to co chcemy", tym bardziej możemy przeżyć szok, kiedy nagle odkryjemy, że jednak robiliśmy to, do czego współczesny świat nas namawiał...

Ale nie o tym ten tekst. Miało być o fejsie i jego użytkownikach.
Jest grupa ludzi, którzy lubią stosować dostępne media, do szerzenia swoich poglądów politycznych. Na takim profilu znajdziesz mnóstwo linków, krytyki i dyskusji w komentarzach. Masz inne poglądy? Jesteś be.



Są też ludzie, którzy umieszczają głównie własne selfie (pojęcie ukute w Australii). Może chronią swoją rodzinę, może chcą się pokazać i dowartościować (uwaga, badania pokazują, że zdjęcia, które uważamy za korzystne dla nas, nie koniecznie są tak samo oceniane przez odbiorców...Nie mogę się nadziwić modzie na "dzióbki"), a może nie mają nic do przekazania, a coś trzeba zamieścić?


Wiele osób zapycha swój profil zdjęciami własnych dzieci. Dzieci to nasza duma, z reguły dobrze wychodzą na zdjęciach, nie marudzą, że szastamy ich prywatnością i są wdzięcznym tematem do dyskusji...No a u emigrantów, to przecież ważne, żeby dzielić się swoim szczęściem z bliskimi w kraju. 
Dość często nieszczęsne matki nie mają innych zdjęć niż własnych dzieci...to osobny temat...Niestety partnerzy z czasem przestają uznawać swoje muzy za godne fotografowania, a może codzienność bierze górę? Fakt faktem, prędzej zobaczysz zdjęcie kupki niemowlaka niż małżonki pozującej na tle zachodzącego słońca...


Sporo użytkowników zamieszcza zdjęcia z imprez, rodzinnych posiadówek i weseli. Jest rumiana twarz, alkohol, jedzenie oczywiście...Pewno to jedne z niewielu okazji, kiedy coś się dzieje i jest czas na zdjęcie? Z pewnością lubimy utrwalać takie chwile i pokazać, że lubimy się bawić.


Nie przestaje mnie zadziwiać, ile informacji o czyjejś diecie można znaleźć na fejsie. "Moje śniadanie, mój lunch, moje BBQ, mój tort, mój koktajl na Karaibach..."
"Jesteś tym co jesz" może tu być czasami nadużywane...


Najbardziej lubię profile tzw. "wakacyjne". Oglądasz i zazdrościsz, że ktoś pojechał na Kubę bez dzieci, wyleguje się znowu przy basenie albo któryś raz z rzędu jest na nartach. Album 2015 - wakacje w Marocco, Album 2016 - wakacje w Grecji itd. Skąd oni mają pieniądze i czas? I kto się zajmuje dziećmi?!


Jest też grupa do której aspiruję. "Grupa aktywnych". Z dumą zamieszczasz zdjęcie z hikingu na outbacku. Dziecię ma porządne buty trekkingowe, miś jest umorusany, przyciemnione okulary i zawadiacki uśmiech, że z dziećmi też się da, a ty leniuchu ciągle na kanapie przez TV. Potem seria z wyprawy MTB, szukasz ujęcia, gdzie najlepiej widać twój rower i trudy terenu. Niestety koleżanka Cię przebija z kolejną wyprawą bez dzieci na Kilimandżaro, a kolejna zdobywa drugie miejsce w triatlonie...
Życie jest niesprawiedliwe! 
Inni mają łatwiej, "kolorowiej", fejs to tylko potwierdza...


Pokazujemy siebie na fejsie tak, jak byśmy sami chcieli siebie widzieć. Uśmiechnięci, kolorowi, zadowoleni z osiągniętego sukcesu. Inni patrzą na nas i porównują ze swoim życiem, zapominając, że to tylko jego wirtualny odpowiednik. Tak bardzo chcemy się lepiej poczuć, że  zapominamy dzielić się tym, co faktycznie ważne. Zapominamy, że mój setny znajomy z fejsa ma niewiele wspólnego z moim życiem. Zapominamy, że 50 polubień, nie zlikwiduje Twoich kompleksów. Zapominamy, że zdjęcie nie zastąpi prawdziwych emocji przeżywanych na wyprawie górskiej albo szczęścia na widok pierwszego kroku Twojego dziecka.
Zdarza się, że widzę smutne wiadomości podane do publicznej wiadomości tak, jakby kliknięcie smutnej buźki miało komuś ulżyć w stracie. Czy aż tak jest źle z naszymi rzeczywistymi przyjaźniami, że fejsbuk zapewnia nam wsparcie społeczne?

Portale społecznościowe mają swoją praktyczną funkcję. Warto się jej trzymać, żeby nie oszaleć. 

Bo życie bez pasji wszędzie jest nudne. Nie ważne czy zamieścisz zdjęcie z Egiptu, czy Mongolii. Jeśli nie masz prawdziwej pasji w życiu, wtedy nawet poklaski społeczności fejsbukowej Ci nie pomogą. 3-setny znajomy się nie dowie ile trudu kosztowało Cię to "kolorowe zdjęcie". Widzi tylko Twój uśmiech i sam się zastanawia, czy aby Australia nie jest rajem.
A Ty wiesz, że nie jest. Po prostu idziesz dalej i realizujesz pasje, marzenia, przekraczasz swoje granice, potykasz się, przechodzisz kryzysy i wątpisz w sens tego co robisz. Prawdziwy człowiek i prawdziwe pasje nie mieszczą się w profilu fejsbukowym. Czasem próbuję je upchnąć gdzieś między wierszami, ubrać w słowa i zainspirować - siebie i Ciebie. Bardzo łatwo poprzestać na oglądaniu cudzych zdjęć i zapomnieć, że prawdziwe życie toczy się pod Twoim nosem i może być równie ekscytujące, a nawet bardziej - bo Twoje.

No comments:

Post a Comment