Chłopczyk o dobrym serduszku

Czy dziecko wrażliwe i o dobrym serduszku może spędzać sen z powiek rodzicom?

Wielokrotnie słyszałam rodziców martwiących się, że ich 'dobre' dzieci mogą mieć ciężko w życiu i będą cierpieć w obecnym zwariowanym świecie.
Dzieci miłe, pomagające, współczujące, kolegujące się ze słabszymi, przeżywające problemy innych...Jak zrobić, aby moje dzieko 'o dobrym serduszku' nie utraciło tego cennego daru, a jednocześnie poradziło sobie w życiu i było szczęśliwe?

Na pewnych zajęciach sportowych mojego dziecka zobaczyłam z przerażeniem chłopca, który miał w oczach czystą, niepohamowaną złośliwość. Dokuczał innym, a jego rodzice w ogóle nie zwracali na to uwagi. Chcąc nie chcą, nasze dzieci są naszymi małymi 'kopiami' i nasiąkają tym, co im zaserwujemy. Dla mnie jest to poniekąd przerażające, bo wiem, że jestem człowiekiem pełnym ułomności i właśnie tych ułomności uczę moje dzieci.

Jednak uczę też swoją postawą tego, co jest we mnie najlepsze i próbuję dać moim latoroślom narzędzia do radzenia sobie z otaczającym je światem.
Ale co się stanie, kiedy takie 'dzieko o dobrym serduszku' trafi na klasę z kilkoma chłopakami zauroczonymi 'chłopcem o złośliwych oczach'?
Tego się boję, szczerze.
Kilka razy już powiedziałam mojemu synowi 'fight'! Nie daj sobie, powiedz to, co uczyli Cię w przedszkolu: "Stop, I don't like it!".
Nie bij, nie popychaj, ale pokaż, że nie zgadzasz się na takie traktowanie.
Czy to działa?Czasami. Zależy od sytuacji.

Takie wrażliwe dziecko nie jest wcale popychadłem. Jest lubiane, przytulane przez dziewczynki, cenione przez nauczycieli. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że jest idealnym celem dla dzieci szukających ofiary, kogoś do wykorzystania, kogoś do poczucia się silniejszym.
Pewno ryzyko bullyingu wzrasta, kiedy maluch jest niższy od kolegów, kiedy ma bardziej 'miłą' i dziecięcą fizjonomię? Możę też kiedy ma kłopoty językowe, kiedy jest nowe w środowisku i nie czuje się pewnie, jest gorzej ubrane...Jest mnóstwo różnych czynników, jednak fakt pozostaje faktem, w każdej klasie są chłopcy chcący pokazać swoją siłę i dzieci cichsze mogą im to umożliwić.
Czy namawianie dziecka do bicia się o swoje jest dobrą drogą? Szczerze się nad tym zastanwiam, bo często, zwłaszcza ojcowie próbują uczyć swoich synów jak się bić.

Jakoś wewnętrznie czuję, że to nie chodzi o fizyczne pokazanie siły, ale raczej o psychiczną odporność i pewność siebie. Nie trzeba popychać dzieci, aby być szanowanym.
No dobrze, tak sobie dywagujemy, ale co w praktyce zrobić?
Posłać dziecko na zajęcia ze sztuk walki! Eureka
 
Jeśli ktoś widział takie lekcje to wie, że dzieci uczą się np. jak się bronić. Przede wszystkim jednak ustrukturalizowane zajęcia pomagają nabyć dyscypliny, pewności siebie, oferują grupę, z którą dziecko może się identyfikować...itp.
Wszystko pod warunkiem, że dziecko chce w tych zajęciach uczestniczyć.
Sport jest niesamowitym źródłem siły psychicznej i moją główną obawą zawsze było to, czy moja dzieci będą lubić sport...jak na razie śpię spokojne

Tymczasem moje 'dziecko o dobrym serduszku' przedstawiło mi swoją koleżankę z przedszkola. Słyszałam jej imię wielokrotnie i byłam zdziwiona, bo to była jedyna dziewczynka wymieniana w kategorii "lubię". Podchodzę do samotnie siedzącej przy stoliku Chloe. Obruciła się do mnie dopiero jak mój synek ją dotknął i powiedział, że to jego przyjaciółka. Coś jej pokazał w języku migowym i poszedł bawić się z chłopakami. Tak, to jest jedyne głuchonieme dziecko w przedszkolu...Mój twardy chłopak, skaczący bez namysłu ze skały i do wody, bijący się patykami i zabijający mrówki...mój mały chłopczyk 'o dobrym serduszku'...

No comments:

Post a Comment