Dystans, dystans, dystans...

O tym jak ważne jest nie tylko co powiesz, ale jak powiesz, wie każdy, zwłaszcza będący w związku. Niejedna kłótnia o to była. Doskonale też o tym wiem ja, bo mam cudownego męża. On jak coś powie, to zmusza do dystansu...dystansu nie tylko do siebie....do wszystkiego!
Ostatni hicior: "Dziękujemy Ci Panie Boże za ten posiłek i prosimy o lepszy". Najpiękniejsze jest to, że to był obiad ugotowany przeze mnie i biedak nie miał tego na myśli co powiedział...
Ile takich sytuacji jest w życiu, kiedy tłumaczysz się ze swojego komentarza, próbujesz ugłaskać obrażoną duszyczkę, bo powiedziałeś zanim pomyślałeś?
Oj zdarza się. Pytamy np. znajomych, czy lubią pić kawę. Oni na to, że nie, nie piją. Mąż ogromnie zdziwiony: "to jak się pobudzacie?" :D I mogłabym tak mnożyć. Przy odrobinie dobrej woli, człowiek ma dużo więcej powodów do śmiechu niż złoszczenia się. SERIO!

No comments:

Post a Comment