Wycisz się

Jak się wyciszyć i uciec od zgiełku ulic, codziennych obowiązków i trudów pracy zawodowej? W Australii to szokująco proste - KEMPING NA OUTBACKU!

Atrakcja nie dla wszystkich. Dla tych z nadmierną potrzebą czystości albo dla tych z potomkami poniżej 2 rż. może być drogą przez mękę, a nie relaksem.
Ale czy trzeba aż jechać 500 km, aby odetchnąć świeżym powietrzem, obudzić się z ptakami, zapalić ognisko wieczorem, porozmawiać o wszystkim i o niczym, pooglądać nieskazitelnie czarne niebo z mnóstwem gwiazd...Czy to niemożliwe, aby znaleźć czas na obcowanie z naturą, odpocznięcie od wszechobecnej elektroniki, porzucenie nadmiernych wygód i skupienie się na tym co faktycznie ważne?

Dla mnie widok kangurów szperających w naszym ledwo ostygłym ognisku, przechadzających się z dziwną gracją Emu, pająk 10-cio centymetrowy wychodzący na nocne polowanie na pobliskim drzewie, widok drogi mlecznej nad głową i ta niesamowita przestrzeń...to wszystko mi przypomina, jak ograniczony i niedoskonały jest nasz ucywilizowany świat. Nasze poprzyozdabiane pudełka, w których mieszkamy i nasze skrzynki na kółkach, którymi się poruszamy. Outback australijski jest świetnym dowodem na to, na jak małej przestrzeni wszerz, wzdłuż i w poziomie ludzka istota potrafi żyć. A mimo to mieni się prawie Bogiem. To wszystko przekonuje mnie tylko, że najważniejsze jest przeżyć dobrze swoje życie, bo samo to wydaje się prawdziwym sukcesem. Na minutę przed zgaśnięciem promyka spojrzeć na swoje istnienie i powiedzieć, że "to było dobre...".


No automatic alt text available. 

No automatic alt text available.







No comments:

Post a Comment