Samotni rodzice

Nie może zabraknąć tematu ojców i samotnych rodziców. Jakiś czas temu próbowałam wzruszyć serca mężczyzn opisując "zmęczoną matkę", tym razem spróbuję pobudzić wyobraźnię kobiet i tych, co nie mogą mieć pojęcia jak to jest być samotnym rodzicem.

Ja nie mam zielonego pojęcia jak to jest być samotnym rodzicem. Ani matką, ani ojcem. To mi się to nie mieści w głowie. Tym bardziej z podziwem patrzę na samotnych rodziców, którzy nie tyle "dają radę", ale faktycznie świetnie spełniają się w tej roli. Jak to jest być mamą i tatą w jednym? Jak to jest nie mieć możliwości powiedzenia: "do 6 rano to jest Twoje dziecko" :D Jak to jest musieć zapewnić odpowiedni poziom życia bez wsparcia drugiej osoby? Jak to jest często mieć wroga w postaci byłego partnera i chronić dzieci przed destrukcyjnym jego wpływem? Jak to jest być rodzicami po rozwodzie?

Temat rzeka!

Jedno co mi się nasuwa w związku z tym zagadnieniem, to myśl o dzieciach, które bardzo często płacą za błędy rodziców: za pochopne wchodzenie w związki, za brak aktywnej pracy nad jakością relacji, za lekkie traktowanie decyzji o małżeństwie i założeniu rodziny, za nieleczenie się z uzależnienia i współuzależnienia, za unikanie terapii jak ognia, za wypieranie istnienia problemów, za reagowanie jak już jest za późno i za nieświadome przekazywanie dziecku, że to całe nieszczęście - to jego wina.

Co z tym wszystkim mają wspólnego ojcowie? Otóż ojcowie mogą być zmęczeni. Jak to? Czym? Haha, tak, mogą być baaaardzo zmęczeni.
Pracą, która nie przynosi satysfakcji a jedynie pieniądze (i to nie zawsze), szefem, który oczekuje więcej i więcej, ciężarem bycia jedynymi "żywicielami rodziny", pretensjami partnerki, że za mało pomaga w domu, za mało bawi się z dziećmi, w ogóle za mało robi, a za dużo ogląda TV...

Mężczyźni mogą być też zmęczeni sami sobą. Mogą mieć dość swojego życia: bez pasji, bez przyjaciół (prawdziwych), bez spełniania marzeń (tych męskich marzeń, czasem bardzo bliskich tym...chłopięcym), bez zrozumienia najbliższej kobiety, bez poczucia bycia atrakcyjnym i wartościowym...
Mężczyźni czasem wpadają w pułapkę wypełniania obowiązku wobec rodziny i zatracają radość z życia. Rosną im brzuchy i frustracja w głowie. Czują się uwięzieni w klatce rzeczywistości i uciekają w nałogi albo uciekają z domu (emocjonalnie). Popularny dziś pracoholizm - tak mało piętnowany społecznie, bo przecież...pożyteczny. Ten niewinny pracoholizm rozbija rodziny nie mniej niż alkoholizm. Kobiety często po pojawieniu się dziecka przelewają całą swoją miłość na maluszka i nawet jak twierdzą, że tak nie jest, to jednak zapominają o swoim mężczyźnie...a on czeka. Nie umie rozmawiać, ciężko mu przychodzi wyrażanie swoich emocji, a tym bardziej w zderzeniu z taka konkurencją jak ukochany potomek...

Wiem, wiem, nie zawsze tak jest. Jednak chcę zwrócić uwagę na wielu zapomnianych mężczyzn i tatusiów. Na tych, którym potrzebne jest wsparcie i uwaga. Na tych, którzy by bardzo chcieli, ale im nie wychodzi. Na tych, którym ich własne matki i właśni ojcowie nie pokazali jak prawdziwie kochać, jak okazywać uczucia, jak rozmawiać i jak spędzać czas z dziećmi.

Pozdrawiam Was drodzy ojcowie i drodzy samotni rodzice!

No comments:

Post a Comment