Powroty do Polski

Dziś odniosę się do komentarzy spod wyjątkowo popularnego wpisu o podróżach z Australii (https://www.facebook.com/psychologwaustralii/photos/a.721809981170042.1073741828.705156079502099/1376112395739794/?type=3&theater)

My - emigranci, często tęsknimy za Polską, a raczej naszym wyobrażeniem o Polsce. Nie jest to do końca sama tęsknota za krajem, ale raczej za naszym wspomnieniem bycia sobą, bez pytań, bez potrzeby ponownego kształtowania siebie i przede wszystkim tęsknota za bezpieczeństwem rzeczy znanych.
Jeśli się zastanowisz, to czy Ty faktycznie tęsknisz i myślisz: o, jak super chodzić w Polsce do pracy, jeść schabowy, przepychać się wśród zapoconych ludzi w autobusie albo uciekać samochodem z drogi, bo ktoś za Tobą ma ciśnienie? Czy tęsknisz za polską polityką, zimą, drzewami i kałużami? Czy tęsknisz za polską mentalnością, całowaniem w policzki i narzekaniem po pierwszym dzień dobry? Tęsknisz za "panowaniem" i tworzeniem nieskończenie długich zdań, żeby kogoś nie urazić? Tęsknisz za wiecznie spóźnionymi pociągami i przemiłymi (?) paniami w okienku? 

Czym jest Polska? To kraj, czy to ludzie? To przyroda i pogoda, czy to co się stawia na stole? To język, czy ciągłe patrzenie na to, co inni powiedzą? To święta Bożego Narodzenia czy upijanie się w Nowy Rok?
Czym jest Polska dla Ciebie? Za czym tęsknisz?

Mówisz rodzina? Ok, jeśli masz taką kochającą się i zżytą, to rewelacja...tylko taką zostawić, to prawdziwa tęsknota...Większość z nas okraja rodzinę do tych, z którymi się dogaduje, bo żeby cała rodzina się wspierała, dodawałą otuchy i nie krytykowała to prawdziwa rzadkość w polskim krajobrazie.
Mówisz przyjaciele? Ok, masz może już teraz dzieci? jak myślisz, ile razy byście się spotykali? Ilu przyjaciół nie zawiodło Cię w najgorszych momentach? Znajomi przychodzą i odchodzą, często denerwują, często są toksyczni i zawistni. Lepiej mieć ich mniej, a dobrych...

Mówisz jedzenie! No proszę, nawyki to znacząca część naszych wyborów. Jeśli odkryjesz uroki jedzenia z innych krajów, to szybko zobaczysz, że polska kuchnia wcale taka urozmaicona nie jest i bardziej pasuje na zimowe klimaty...
Język! Tak, za językiem można tęsknić, bo miło tak nie musieć się zastanawiać, jak coś ująć. Super jest się poczuć jak ryba w wodzie i wyciągać coraz to wyszukańsze słowa z rękawa...miło być zrozumianym i czuć każdą nutkę ironi w głosie rozmówcy. Ale jak tak przyszło mi obejrzeń Pitbulla 2, to się zaczęłam zastanawiać, czy to polski jest taki wulgarny, czy to ja utknęłam z językiem o kilka lat do tyłu, bo nic wyszukanego w tym nie było...Durna ja, wychowana na poezji ks. Twardowskiego
A może tęsknisz za poczuciem wspólnoty? Hmmm, nie odczułam tego w Polsce, ale kto wie?
Może jednak w Twojej tęsknocie przeważa obraz tego, jak czujesz się w domu. Może nie jest kolorowo, ale jest spokojnie, znajomo, ciepło i bezpiecznie...To silna tęsknota i ciężko jest się od niej uwolnić...
Jeśli już wiesz, za czym najbardziej tęsknisz, to wyobraź sobie, że wracasz do kochanej Polski i zderzasz swoje tęsknoty z rzeczywistością...Cóż, świat nie stał w miejscu przez ostatnie 5 lat? Przyjaciele się nieco zmienili? Koledzy "statusiowali", rodzice postarzeli, miasta zmieniły, język jakiś taki bardziej "angielski" u znajomych? Świat nie stał w miejscu i nawet szarlotka mamy inaczej smakuje. Nikt nie czekał w Polsce na Ciebie, chuchając na Twoje wspomnienia i próbując ocalić je od rzeczywistości. Każdy żył dalej swoim życiem, może czasem zerkając na Twoje kolorowe fotki za Australii i w duchu myśląc, że Ty to masz dobrze.

A może wręcz odwrotnie? Może przyjechałeś do Polski z nadzieją, że wszystko się zmieniło na lepsze? A tu kiszka. W drogach nadal dziury (w Adelaide też ), w urzędach kolejki i płace niewiele się zmieniły. Może wielu miejsc i osób nie rozpoznajesz, ale ciągle czujesz na karku wzrok, jak Twoje dziecię źle się zachowa w sklepie. Ciągle czujesz parcie na drodze i wszędobylski pęd za przetrwaniem kolejnego dnia...

Tak to sobie wyobrażam, że kiedyś w końcu polecę do Polski i po kilku odruchowych uśmiechach, po następnych okraszonych autentyczną chęcią, ktoś mi ten uśmiech zmiecie z twarzy czystym, bezinteresownym gburstwem...bo ktoś miał paskudny dzień w pracy, a ja się szczerzę jak głupia...
Tak to sobie wyobrażam, bo życie nauczyło mnie jednego: wspomnienia są piękne i warto je pielegnować, ale nigdy nie oczekuj, że staną się rzeczywistością, bo świat się zmiania i Ty się zmieniasz...
To kto jedzie na święta do Polski?

5 comments:

  1. Replies
    1. To też wyzwanie :)Wesołych Świąt!

      Delete
  2. This comment has been removed by a blog administrator.

    ReplyDelete
  3. Czasem mysle o powrocie do Polski. Tesknie za 4 porami roku. Za ta chlapa na wiosne. Za zapachem lasu i swiezym powietrzem po deszczu. Tesknie. Ale jakos szybko mi przechodzi jak przypomne sobie polakow. Co ciekawe nawet na forach polskich w australii polacy zawsze maja tysiace glupich rzeczy do powiedzenia (zastanawialam sie czy uzyc slowa ^glupi^ ale nic innego tak trafnie tego co na takowych forach czytam nie ujmuje). Dlaczego tak jest? Dlaczego ludzie tu sa tak inni od polakow? To chyba nie tylko dobrobyt?

    ReplyDelete
    Replies
    1. Powoli uczę się nie narzekać na Polaków...w ramach walki z typowo polską przywarą :) Dla odmiany posłuchałam jak koleżanka opisała mi sytuację kościoła macedońskiego w Adelaide i powiem, że może być gorzej :) Rozłam kościoła macedońskiego na 3 odrębne kościoły, razem liczący ponad 100 członków...Nie czytam za bardzo co w Polsce się dzieje, ignorancja bywa błogosławieństwem, nie wiem jak w tej sytuacji z głupotą, powiem tylko, że Polacy nie są głupi - jak zwykle, nie ta część społeczeństwa co trzeba lubi się wypowiadać/rządzić i ulegamy złudnemu wrażeniu :) Myślę jak ten mądry człowiek tu: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=10211583045598812&set=a.1280525140312.2043064.1445552592&type=3&theater i gorąco pozdrawiam, namawiając do relaksacji i dawania dobrego przykładu, tylko to nam zostało...

      Delete