Wielkanoc w Australii

Święta Wielkanocne w Australii. Jak wyglądają?Hmmm...

Zanim się rozkręcę chciałabym życzyć prawdziwie przeżytych świąt Wielkiej Nocy wszystkim, którzy czytają moje wpisy. To miłe, gdy kogoś niechcący zainspiruję :) Inaczej pisze się listy do konkretnej osoby a inaczej wysyła skrawki myśli "w chmurę". Zatem dziękuję za znaki, że gdzieś to jednak czasem trafia...Nie, nie, nie będę tu zaczynać typowych dla niektórych blogerów tekstów: "Kochani, dzięki Wam moje życie ma sens":) Ot, "publikę" mam skromną, więc tym bardziej trzeba ją doceniać. Cieszę się, że są na tym świecie ludzie ciekawi świata, myślący o sensie swojego życia i chcący zmieniać się na lepsze.

Święta zawsze są dobrym momentem na zatrzymanie się na chwilę i spojrzenie na to jak ja w ogóle żyję? Po co tak żyję? Dla kogo żyję?
Może dla niektórych jest to czas zbyt zajęty i wypełniony przygotowaniami, dla innych znowu może niczym się nie różnić od tygodnia pracy.
Coś jednak w tych świętach jest, skoro chcemy, aby były?
Już dawno zagubił się sens świąt Zmartwychwstania Pańskiego. Teraz to jest święto Egg Hunting, Easter Bunnies, Family Dinner, Time For Camping, Days Off...
Mniej więcej tak to wygląda w Australii. Osoby wierzące i praktykujące uczestniczą w celebrowaniu Wielkiego Czwartku, Piątku ze Stations of the Cross and Passion of Our Lord (dzień wolny od pracy), sobotniej Wigilii Zmartwychwstania (Solemn Vigil Mass) aż do Niedzieli Wielkanocnej (Easter Mass). Średni wiek parafian jednak nie zachęca.

Inni skupiają się na odpoczynku od pracy i zorganizowaniu urlopu. Spora część Australijczyków traktuje to jako okazję do spotkań rodzinnych, ale raczej nie aż z tak zasobnym stołem jak w Polsce.
Niektórzy mają w tym czasie okazję do wzajemnych odwiedzin, np. przyjeżdżają do przyjaciół z innego miasta (pamiętajcie o odległościach!).
Ciekawe jest to, że zorganizowanie w tym czasie urodzin nie jest wielkim problemem, ludzie nie traktuję tego okresu jako świętości tylko dla rodziny i najbliższych. Parki narodowe, publiczne grille i wszelkie atrakcje dla rodzin nie świecą pustkami.

Dla większości odpoczynek od pracy obowiązuje od piątku do poniedziałku, ale jak wszędzie, nie każdy ma ten luksus i sporo osób pracujących zwłaszcza w usługach może pomarzyć o urlopie.
W szkołach dzieci mają zajęcia związane z tematem świąt i oprócz omawiania różnych sposobów świętowania w różnych kulturach (zależy jaka mieszanka narodowościowa znajdzie się w danej klasie), to święta sprowadzone są do kilku tradycji:
- króliczka wielkanocnego (Easter Bunny, który przynosi czekoladowe jajka). Ciekawostką jest to, że sprowadzone do Australii króliki stały się mnożącymi się na potęge szkodnikami. Stąd w 1991 roku przeprowadzono kampanię na rzecz zamienienia z Easter Bunny na Easter Bilby (http://en.wikipedia.org/wiki/Easter_Bilby)
- poszukiwania ukrytych jajek czekoladowych w poranek wielkanocny (Easter Egg hunt - często jest to w formie zabawy dla całej społeczności np. w parku), - hot cross buns (brytyjskie bułeczki z krzyżem: http://www.goodfood.com.au/…/six-things-you-didnt-know-abou…)
- różne piosenki i rymowanki
Inne tracycje? Odpowiednik Tłustego Czwartku przed Wielkim Postem to Shrove Tuesday or Pancake Day Cóż, czego więcej spodziewać się po kulturze odziedziczonej od Anglików. Do tego dochodzą przeróżne wydarzenia sportowe, festiwale, pokazy...Jest miło, kolorowo i...płytko.
Jednak najważniejsze jest to, że każdy może świętować jak tylko ma ochotę, co więcej, jest to też okazja na poznanie innych zwyczajów...wystarczy tylko się otworzyć.

No comments:

Post a Comment