Minimalizm

Wielu ludzi oddałoby wiele, aby móc podróżować. Część z nich może nawet być ofiarami własnego umysłu i widzą same przeszkody w realizacji marzeń.
Są też tacy, co oddaliby wszystko za dom, spokój i bezpieczeństwo. Za możliwość osiedlenia się i poczucia, że ich wędrówka dobiegła końca. Poczucie tymczasowości w obozie dla uchodźców, w codzienności żołnierza, stewardessy, czy typowego emigranta zarobkowego nie jest takie samo. To co je łączy, to to, że od czasu do czasu daje w kość i ujawnia się jak nieproszony gość.
Ja w końcu rozpakowuję walizki. Kupuję meble, sprzęt i 'pierdoły' na długo. Nic nie jest 'na zawsze', więc 'na długo' zupełnie mi wystarcza. Układam swoje ciuchy w szafie i z przerażeniem stwierdzam, że mam tylko 2 pary spodni (wytarte) i trochę ciuchów wyjściowych, których nie było okazji założyć.
Czas przeorganizować swoje życie z 'tymczasowego' na 'satysfakcjonujące'. Czas obrosnąć w rzeczy materialne, które dadzą komfort i pomogą poczuć się jak w domu.
O nie, nie, nie! Nie zrezygnuję z minimalizmu, ale zamienię go na...minimalizm komfortowy. Taki z wygodną sofą, ekspresem do kawy i kilkoma ozdobami.
Zycie powinno się utrzymywać w prostocie, nie zagracać, nie przesadzać, nie kłamać i nie udawać. Prosty stół z krzesłami, prosta miłość do dziecka i partnera, prosta pomoc sąsiadowi bez ukrytych intencji. Może dlatego ciągle spotykam niesamowicie dobrych ludzi na swojej drodze? Może czasem się frajeruję, ale suma zawsze wychodzi na plus. Traktujmy innych tak, jakbyśmy sami chcieli być traktowani...

No comments:

Post a Comment