Co jest najważniejsze?

Człowiek często zapomina, co w życiu jest najważniejsze. Ściga się z czasem, walczy z codziennymi obowiązkami i wymaganiami w pracy, próbuje osiągnąć status, zarobić pieniądze, wyposażyć dom, kupić świetny samochód, wysłać dzieci do najlepszej szkoły...I tak mijają lata - na ciagłej walce. A tu ciągle pojawiają się nowe troski, ciągle trzeba dostosowywać standard życia do wymagań 'nowoczesności', ubrania do wymagań mody i swoją 'moralność' do tego co wypada w dzisiejszych czasach.

I nieraz zdarzy się coś, co przynosi nagłe otrzeźwienie z tego wyścigu: choroba, wypadek, podróż, poznanie kogoś, iluminacja (haha)? No właśnie...czy jest możliwe, aby żyć swoim życiem, pamiętać o tym, co najważniejsze i być szczęśliwym, bez konieczności przeżycia tragedii?
To, jak trudno świadomie żyć i nie ulegać materializmowi w dzisiejszych czasach nie trzeba tłumaczyć. Ale jak nabrać dystansu do szaleństwa kultury Zachodu? Jak uświadomić sobie, że robię wiele rzeczy bezmyślnie, ulegam propagandzie, reklamom, przekonaniu, że trzeba innym zaimponować? Jak nie być ofiarą klimatu zawiści, braku zaufania, dzielenia ludzi na 'pisiorów' i 'peowców', porównywania, kto więcej się dorobił, próby nadrobienia swoim wyglądem braku poczucia własnej wartości? W tym sosie jesteśmy wychowywani! Jesteśmy ciągle oceniani i sami oceniamy.

Większość Polaków jest oburzona brakiem smaku i wyczucia 'mody' mieszkańcow krajów anglosaskich. O ile może to być słuszne stwierdzenie, że mało przyjemnie patrzy się na kobiety, które źle dobierają strój do typu urody, to niestety zbyt często chodzi o coś innego. Idąc do polskiego kościoła - jest się ocenianym po ubiorze. Brak modnych elementów kojarzony jest z...biedą. Wyjeżdżając za granicę, makijaż i markowe ciuchy tuszują niepewność oraz poczucie bycia gorszym.
W dbaniu o ładny wygląd nie ma nic złego, ale warto być świadomym tego, po co to robię i czy nie przesadzam. Polacy są tacy zestresowani, tak uważają na to, co powiedzą inni. Sami ciągle oceniają i krytykują.
Pobądź czasem Australijczykiem, który idzie do sklepu na rogu w dresie czy...szlafroku, jak mu wygodnie. Który spaceruje w japonkach, bo tak wygodnie, który grilluje i robi urodziny w miejscach publicznych do tego przeznaczonych...i nie boi się oceny, co więcej, nie zwraca uwagi na to, czy masz dobraną torebkę do butów...

Owszem, można to nazwać ignorancją i brakiem gustu. Ale po to podróżujemy, poznajemy inne kultury, aby wyciagać z nich to co najlepsze.
Zatem apeluję! LUDZIE, WYLUZUJCIE! AKCEPTUJCIE INNYCH! PRZESTAŃCIE MIEĆ POSTAWĘ OCENIAJĄCĄ! WIĘKSZOŚĆ TWOICH OBAW JEST W TWOJEJ GŁOWIE!

A jeśli nawet ktokolwiek Cię obgaduje, krytykuje Twój dom, pracę, krzywe nogi czy stary telefon...Znaj swoją wartość, skup się na tym, co jest dla Ciebie ważne, co faktycznie wpływa na Twoje życie. To, co myślą/mówią inne osoby nie jest magiczną różdżką sprawiąjącą, że staje się to faktem.
Jeśli ktoś powie, że jesteś bananem, to znaczy, że nim jesteś...jak tylko w to uwierzysz...

Dlatego tak lubię pójść na plażę, zobaczyć zachód słońca, podnieść głowę i spojrzeć na księżyc, a potem wsłuchać się w szumiące fale. Wtedy przypominam sobie co w życiu jest dla mnie ważne: miłość, uczciwość, wierność, otwartość na innych, ciągłe powstawanie z upadków i wracanie na obraną ścieżkę...
Człowiek, mimo chęci budowania i tworzenia, ciągle jest mistrzem destrukcji. Moim celem jest skupienie się na tym, co buduje...przynajmniej próbuje :D

No comments:

Post a Comment