Religijność Polaków

Niedziela Wielkanocna, więc natchnęło mnie do poruszenia wątku religii. Temat ryzykowny, podobnie jak polityka, zatem z góry przepraszam tych, którzy będą mieć odmienne zdanie. Już tak jest, że co człowiek to opinia. FB to nie miejsce na terapię, ale świetne miejsce na dyskusję. Zatem zapraszam do wyrażania swojego zdania. 

Większość z nas została wychowana w jakiejś wierze. Spora część odziedziczyła po swojej rodzinie jedynie puste tradycje, rytuały, nawyk robienia tego co wypada lub należy. O wiele mniej osób autentycznie wierzy w coś i praktykuje to. Piję oczywiście do sztandarowego przykładu polskiego katolicyzmu. Niestety bardzo upośledzonej formy praktykowania wiary. Tłumy ludzi chodzi do kościoła, jeszcze więcej bierze śluby kościelne i chrzci dzieci w imię, no właśnie, w imię nie tyle wiary co raczej tradycji. Dziwaczne określenie "wierzący ale niepraktykujący" to dla mnie jak "uczciwy, ale niepraktykujący swojej uczciwości". Już prędzej przyjmę "ochrzczony, ale niepraktykujący". Czemu o tym piszę?

Istnieje spora zależność pomiędzy emigracją a spadkiem procentu Polaków praktykujących religię wyniesioną z domu rodzinnego. Składa się na to wiele czynników:
- zachłyśnięcie nowością i innymi zwyczajami
- skupienie na wyzwaniach życia codziennego i brak czasu na życie duchowe
- wyrwanie ze środowiska, które wzmacniało zachowania religijne
- uświadomienie sobie, że religia była jedynie narzuconą tradycją, a opuszczenie dotychczasowego otoczenia pozwala na zmianę
- mała dostępność kościołów, wspólnot
- ograniczenie religii do tego co "polskie" - polskie kościoły, masze, grupy itp. - co utrudnia dostęp
- wstydzenie się swojej religii, gdy nie jest ona popularna w danym kraju
- niepewność i niska samoocena - wzmożona chęć upodobnienia się do "nowoczesnego społeczeństwa"
- emigracja zarobkowa - skupienie się jedynie na materialnych aspektach życia
- pojawienie się dzieci - dzieci są "niegrzeczne w kościele" - ograniczanie swojego uczestnictwa w wydarzeniach religijnych
Z pewnością istnieją jeszcze inne powody, nie chcę ograniczać się jedynie do katolicyzmu...może Wy macie jakieś przykłady?

W związku z praktykowaniem wiary za granicą zainteresowały mnie dwa aspekty:
1. Czy emigracja może wzmocnić wiarę/duchowość?
2. Czy dzieci faktycznie uniemożliwiają uczestniczenie w uroczystościach religijnych?

Z moich obserwacji wynika, że większość emigrantów jednak oddala się od wiary, w której zostali wychowani, a pewna część po pewnym czasie znajduje inne sposoby na zapełnienie pustki duchowej. Wybór kultur, inne wierzenia, dają możliwość krytycznego spojrzenia na to, co wyniosło się z domu. Jak dla mnie nie ma znaczenia, czy ktoś wierzy w buddę czy "siłę wyższą". Chodzi raczej o to, czy ten element duchowości istnieje. Otwartość na innych i niezamykanie się w czterech ścianach, zdecydowanie ułatwia wzbogacanie swojej wnętrza. Konieczny jest jednak również element ciszy, chwili dla siebie i czasu na...myślenie
Czy emigracja może wzmocnić religijność? Może. Osoby wystawione na mocną próbę, mogą też szukać wzmocnienia we własnej wierze. Co więcej, jeśli chodzi o katolicyzm, to w przykładowej Australii, nie jest on religią "masową" i takie środowisko w naturalny sposób odsiewa tych, co tylko wypełniali obowiązek tradycji rodzinnych, od takich, dla których sama wiara jest istotna.
Katolicyzm w Australii jest bardziej z wyboru i może dlatego odczuwam go jako bardziej autentyczny.

Pytanie o uczestnictwo dzieci w mszy czy innych uroczystościach religijnych jest chyba częstym problemem rodziców, zwłaszcza tych świeżo upieczonych.
Istnieją obawy:
- dziecko nie wytrzyma tyle w jednym miejscu. A kto powiedział, że musi być "grzeczne" i siedzieć jak trusia?
- dziecko się nudzi. Są przeróżne sposoby na zainteresowanie dziecka.
- dziecko przeszkadza innym. A może inni się cieszą, że dzieci biorą udział w np. mszy?
- rodzice nie mogą się skupić...to może faktycznie być spory problem. Jak z tego wybrnąć, to bardzo indywidualna sprawa.
- dziecko nie rozumie co się dzieje. Ale także nasiąka tym, co jest ważne dla rodziców i wiarę przyjmuje jako coś naturalnego.
- rodzice chcą dać dziecku wybór aż "dojrzeje" do wiary...hmmm...czy to w ogóle możliwe? Istnieje taki wiek?
Ciekawa jestem jakie Wy macie doświadczenie w kwestii religijności Polaków za granicą. Być może kogoś to zainspiruje

No comments:

Post a Comment